23/02/2016

Fotografia jedzenia czyli #foodporn

Porno jedzenie jest całkowicie legalne. Oglądanych zdjęcia nie trzeba ukrywać w tajnym folderze na komputerze, nie musisz ich dyskretnie oglądać z wyciszonym dźwiękiem na komputerze lub gdy nie ma nikogo w domu.  Porno jedzenie jest kojarzone na różne sposoby i np. jedzenie banana dla jednej osoby może być czymś innym, niż dla drugiej. Dlatego, są różne punkty widzenia food porn. Albo patrzysz na banana i widzisz smaczny i pożywny owoc, który pieści swoim smakiem twoje podniebienie i dostarcza Ci żywieniowego nasycenia, albo patrzysz na banana i widzisz to co chcesz zobaczyć, np. skojarzenie z męskim… 😉  Nie musisz czuć się winny czy odmienny, bo i jedno i drugie to food porn i jest to całkowicie naturalne.
Słowo „porno?” Oczywiście „porn” to mocne słowo, które zazwyczaj przyciąga intensywną reakcję. Czy zgadzasz się z określeniem, czy też nie, jest ono wykorzystywane na fali popularności terminu do  nadawania rozgłosu produktowi, restauracji, autora dania czy zdjęcia.
3_webb
Food porn istnieje w kilku wymiarach:

  1. Jako afrodyzjak. Ostrygi, kakao, szparagi, czerwone wino i wiele innych produktów wspomagają popęd płciowy człowieka. Tutaj możecie znaleść podział i przykłady afrodyzjaków
  2. Sposób w jaki jemy. Delektowanie się, wydawanie euforycznych odgłosów można przyrównać do metafizycznego orgazmu kulinarnego. Sam sposób jedzenia może być dwuznaczny i bezpruderyjny.
  3. Fotografowanie w apetyczny sposób. Food porn występuje również w sztuce, fotografii, filmach, literaturze. Pokazane lub opisane w kuszący sposób, potęgują  nasz  apetyt.
„food porn” w fotografii.

Patrzenie na apetyczne jedzenie, działają na nasze zmysły równie intensywnie, co pornografia. Stąd powstał termin „food porn”. Brzmi perwersyjnie, ale w rzeczywistości to nic innego jak sfotografowane w zmysłowy sposób jedzenia. Od patrzenia na apetyczne potrawy zostaje uaktywniony obszar mózgu odpowiadający za smak, w efekcie nabieramy ochoty na potrawy, które widzimy na zdjęciu, nawet gdy nie jesteśmy głodni. Zmysłowe fotografie jedzenia tak samo jak zdjęcia roznegliżowanych kobiet, mogą doprowadzić nas do ekscytacji czy podniecenia. Obecnie w internecie jest ogrom apetycznych zdjęć potraw, które są perfekcyjnie oświetlone, perwersyjnie ułożone i dopieszczone w programie graficznym poprzez dodanie nasycenia, kontrastu i wyostrzenie.

Uważam, że jedzenie nie służy już wyłącznie temu aby zaspokoić nasz głód, równie ważne jest nacieszenie się jego widokiem przed konsumpcją. Powiedzenie „zjeść coś wzrokiem” idealnie odwołuje się do tych osób, dla których estetyka jest ważniejsza od potrzeb fizjologicznych (głodem). I jeszcze przed zjedzeniem wykonują zdjęcie dania a później umieszczają w sieci. Tak hasło „food porn” zaistniało w mediach społecznościowych a nainstagramie #foodporn osiągnął poziom ponad 80 mln zdjęć i ta liczba wciąż rośnie!

Ja podając jedzenie na talerzu celebruję formę. Natomiast mój chłopak bełta wszystko na tym talerzu. W sumie jemy to samo, ale czy na pewno?

A wam słowa food porn  z czym się kojarzą? Co maluje wasza wyobraźnia w głowie, słysząc food porn?

Polecam jako inspirację:
Książka„O kuchnia! Kill grill 3” Antony Bourdain.
Film„Niebo w gębie” reż. Christian Vincent.
Obrazy Cornelis de Heem czy Luis Meléndez.

Po sfotografowaniu ciastka, zjadłam je i doznałam kulinarnej ekscytacji 😀 😉

A wam słowa food porn z czym się kojarzą? Co maluje wasza wyobraźnia w głowie, słysząc food porn?

RECENT POSTS

    Dodaj komentarz